
Robin Holmes
17 lat » klasa IV » pokój 306
Większość dzieci
doświadczyło matczynej miłości i ojcowskiej troski. Większość
dzieciaków wychowało się w rodzinie niczym z obrazka, czy też
amerykańskich filmów. Chodzili do najlepszych szkół, mamy
wstawały rano i robiły im pyszne śniadania, na wszystko był czas,
a nawet za coś nieodpowiedniego nie byli od razu osądzani. Takie
dzieci od razu są szcześliwe, mają swoje własne wartości, nie
mają najmniejszego problemu z niczym. Szkoda tylko, że tak wiele
dzieci nigdy czegoś podobnego nie doświadczyło.
Takim dzieckiem jest na
przykład Robin, obdarowana imieniem po pomocniku Batmana, jak sama
twierdziła od małego. Ta oto ruda istotka została porzucona w
szpitalu, mając zaledwie kilka dni. Nigdy nie poznała swoich
rodziców, nigdy nie dowiedziała się jak się nazywali. Jako mała
dziewczynka wiele razy marzyła o tym, że kiedyś moze jej rodzice
zmienią zdanie, że wrócą po nią i w końcu będzie mogła być
szczęśliwa, jak wiele innych dzieci. Nic takiego nie miało
miejsca.
Wychowana przez wielu
opiekunów, którzy mieli równie dużo na głowie... To nie miało
na nią zbyt dobrego wpływu. Zamknięta w sobie ruda osóbka zawsze
siedziała gdzieś z boku, nie miała ochoty bawić się z innymi
dziećmi. Wolała rysować, wolała sama bawić się zabawkami jakie
znalazła – nikt inny do szczęścia jej potrzebny nie był. A
przecież próby znajomości mogły skończyć się porażką i
płaczem. A tak być nie mogło.
W tej chwili Robin ma już
lat siedemnaście, ale zbytnio nie zmieniła się od tamtego czasu.
Chodzi wszędzie z nosem w książkach, swoich jedynych przyjaciołach
– książki nic nie oczekują, nie krzyczą, nie złoszczą się.
Książki po prostu są, zachęcają swoją okładką do zatopienia
się w świecie niesamowitych historii, w świecie pełnym magii.
Pozwalają człowiekowi stać się kompletnie innym, wcielić się w
życie głównego bohatera – chociaż przez chwilę myśleć tak
jak on, podejmować decyzje razem z nim. Główny bohater zawsze wie
jak postąpić, a w prawdziwym życiu czasem ciężko podjąć
niektóre decyzje. Dziewczyna wciąż kocha rysować, jak i pisać.
Znalazła sobie pasję, w której może się spełniać – może
wyrażać to co chce bez strachu, że ktoś ją skrytykuje. Może
przelewać swoje myśli na papier, może być kim tylko chce. Może
wymyślać historie, może wcielać się w swoje postacie... i
zatapiać się w marzeniach o prawdziwym życiu.
Przez wieczne oderwanie
od rzeczywistości, Robin jest niezwykle podatna na wszelkiego
rodzaju wpływy innych. Mimo, że stara się jak może, to czasem z
łatwością można ją do czegoś przekonać. Ktoś kiedyś
powiedział, że ciekawość zaprowadzi ją do grobu i szczerze
mówiąc – jest w tym trochę racji. Bo ona zawsze interesuje się
wszystkim co możliwe, ładując się przy tym w niemałe kłopoty.
Nie potrafi wypowiadać się przed większą grupą ludzi, zaraz się
zawstydza i nie może wypowiedzieć ani słowa. Czasem problem
sprawia jej nawet zwykłe rozmowa. Z jednej strony, bardzo chciałaby
mieć kogoś bliskiego, kogoś komu może zaufać – z drugiej,
cholernie boi się odrzucenia, boi się swoich własnych błędów.
Robin to czysta niewinność i naiwność, co tu dużo mówić. Życie
musi ją w końcu porządnie kopnąć w tyłek, żeby przestała
marzyć o niewiadomo czym i w końcu skupić się na swojej
przyszłości. W końcu nie codziennie dostaję się okazję by
opuścić sierociniec, nie codziennie dostaje się stypendium.
[Mowilam ze cudna? Mowilam! <3]
OdpowiedzUsuńWitam na blogu i życzę miłej zabawy!
OdpowiedzUsuń